Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2022

Eskapistyczne jesienne spacery, czyli rok 2007 upomina się o mnie

Obraz
     Luźnym przemyśleniom i tym razem towarzyszy luźny rysunek  –  Akira i Lili, najlepsza najgorsza para, wagarująca na ławeczce w lesie. Na początku września oczywiście, jeszcze przed dołączeniem do trzeciej c Idy.             Wrzesień 2007. Ostatnia klasa gimnazjum. Widmo nadciągających kwietniowych egzaminów. Powrót do szkicowania w gładkim zeszycie lub notatniku, w zależności od tego, na co się trafi. Albo od nastroju. W zeszycie łatwiej ukryć niecne zamiary niesłuchania na lekcji. Minął wrzesień, a wraz z nim resztki letniej pogody. Chwilę po kalendarzowym początku jesieni rzeczywistość zaczęła przymierać niczym kolor poddany desaturacji w programie graficznym. Poranna mgła, lekcje, powrót po zmroku. Kod Lyoko w tle  –  czasem zerkanie, czasem słuchanie  –  i tworzenie kolejnych zarysów tego, co obecnie możecie przeczytać jako Wilczy Bilet. Ta historia o moich ówczesnych rówieśnikach powstała jeszcze w...

Wilczy Bilet – rozdział siódmy

Obraz
Content Warning: przemoc fizyczna, używki  <- Poprzedni rozdział                                                                                                    Następny rozdział -> 7      Z okazji Halloween Ida podarowała sobie zarwaną noc. Jak zawsze w dobrej wierze – po raz tysięczny zasiedziała się przy pisaniu o wybuchających cheerleaderkach. Całość doprawiła przepisanym dwadzieścia razy zdaniem nikt nie zje Akiry . Skoro jej dane było kiedyś eksplodować, mogła sobie pozwolić na marzenia. Miała wyrąbane. Do tego stopnia, że zaczęła się uśmiechać do siebie.     Szła szkolnym korytarzem, nieprzytomna po nocy wypełnionej pisaniem makabrycznych opowiadań. Ale zadowolona z efektów swojej pracy,...

Wilczy Bilet: Ambiwalencja - historia bonusowa

Obraz
Maja Baranowska-Karwacka Wilczy Bilet Ambiwalencja      Hejka! W tym tygodniu będzie nietypowo: przedstawiam Wam nowe opowiadanie ze świata Wilczego Biletu na podstawie kilkuletniej  ilustracji, noszącej jeszcze ślady prób znalezienia estetyki innej niż manga. Finalnie do inspiracji japońską kreską powróciłam, ale ta praca nadal mi się podoba. Akcja rozgrywa się na dwa lata przed wydarzeniami z powieści.        Mam nadzieję, ze całość przypadnie do gustu i Wam. Bawcie się dobrze i nie zapomnijcie zostawić śladu w komentarzach! Pozdrawiam cieplutko, Maja.      Wyprawa Akiry i Lili na polanę w lesie upłynęła pod znakiem żonkili. Chłopak zerwał je na uboczu lasu przed umówioną godziną spotkania. Lili po przyjęciu podarku stanęła na palcach i pogłaskała lubego.      – W żadnej kwiaciarni nie znalazłem czarnych róż – przyznał chłopak cały czerwony. – A te tutaj były ładne.      Buziak w policzek od Lili posł...

Czy jestem brzydka?

Obraz
Maja Baranowska-Karwacka Czy jestem brzydka? Content Warning: przemoc psychiczna      Dlaczego chłopcy nie lubili Malwiny Łojek?       Gruba i biała twarz, niczym księżyc w pełni. Słyszała to miliony razy.       – Księżyca w pełni w to nie mieszaj – wydusiła do jednego z osobników powielających to określenie jak tanie ksero.      Kolega z klasy w podstawówce najpierw miał na twarzy wymalowane zdziwienie, a potem szczeknął udawanym śmiechem. Malwa szybko odeszła w stronę biblioteki i tam została przez resztę przerwy obiadowej, zatopiona w archiwalnych numerach Kaczora Donalda. Nie tknęła wykupionego wcześniej obiadu.       Jak księżyc. Ceniła sobie towarzystwo księżyca każdego wieczora, lubiła obserwować go z okna salonu przed udaniem się do swojego pokoju i wyłączeniem światła przed kolejnym porankiem w szkole.       Któregoś niezbyt pięknego dnia i ona otrzymała kolejny argumen...

Majciochy Burmistrza

Obraz
Maja Baranowska-Karwacka Majciochy Burmistrza           Zakolanówki na bladych nogach były pierwszym widokiem, jakie Stella ujrzała po dotarciu na skwer Pelikanowa. Tak zapamiętała drugi tydzień lata. Nogi właścicielki szarych długich skarpet błyskawicznie zniknęły za zaroślami przy maciupkiej przychodni doktora Harvey’a. Potem właścicielka długich skarpet ujawniła swoją tożsamość, cała w liściach wynurzając się z krzaków. Stella jej pomachała.      – Hej, Abby – rzuciła, a dziewczyna z wielkim uśmiechem i równie wielką parasolką przeciwsłoneczną potruchtała w jej stronę.      – Hej. Taka sytuacja, wywiało mi parasol – uśmiechnęła się niezręcznie. – Pamiętasz o dzisiejszej imprezce?      Słońce odbijało się od cekinów na jej czarnej bluzce bokserce. Abigail wsunęła palce do kieszeni fioletowych szortów. Stella westchnęła.      Jak mogłaby zapomnieć, skoro z rana wybierając się na p...