Eskapistyczne jesienne spacery, czyli rok 2007 upomina się o mnie
Luźnym przemyśleniom i tym razem towarzyszy luźny rysunek – Akira i Lili, najlepsza najgorsza para, wagarująca na ławeczce w lesie. Na początku września oczywiście, jeszcze przed dołączeniem do trzeciej c Idy. Wrzesień 2007. Ostatnia klasa gimnazjum. Widmo nadciągających kwietniowych egzaminów. Powrót do szkicowania w gładkim zeszycie lub notatniku, w zależności od tego, na co się trafi. Albo od nastroju. W zeszycie łatwiej ukryć niecne zamiary niesłuchania na lekcji. Minął wrzesień, a wraz z nim resztki letniej pogody. Chwilę po kalendarzowym początku jesieni rzeczywistość zaczęła przymierać niczym kolor poddany desaturacji w programie graficznym. Poranna mgła, lekcje, powrót po zmroku. Kod Lyoko w tle – czasem zerkanie, czasem słuchanie – i tworzenie kolejnych zarysów tego, co obecnie możecie przeczytać jako Wilczy Bilet. Ta historia o moich ówczesnych rówieśnikach powstała jeszcze w...