Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2023

Bardzo straszny sklep – część siódma

Obraz
Content warning:  przemoc Maja Baranowska-Karwacka Bardzo straszny sklep Część siódma      Na pierwszy ogień poszła Wanesa, której reakcją na ten fakt była utrata całej jej dotychczasowej zuchwałości.       – Cholerne czuchry – splunęła. – Nie zamierzam bawić się w waszą grę! – i w odpowiedzi oberwała butem BHP, duża powinna być jej radość, że nie glanem.       – Już się bawisz – uśmiechnęła się pod nosem Ida.       – Jak nas nie posłuchasz, wszystkie buty BHP w tym pomieszczeniu pofruną i cię ukamienują – potwierdził wkręt Idy Kamil, ledwo zachowując kamienną twarz.       – Proszę, nie – odezwał się duch Anety, pracowniczki agencji pracy tymczasowej. – Znowu latałaby wszędzie i nie dałoby się jej ubić.       – Po prostu wywołujmy te duchy – warknęła Lili. – Wolę umrzeć szybciej, niż o tym myśleć i się bać.       Ida wzruszyła ramionami i pchnęła Wa...

Bardzo straszny sklep – część szósta

Obraz
  Maja Baranowska-Karwacka Bardzo straszny sklep Część szósta      W obliczu walącego się z hukiem na ziemię regału wszyscy zrobili susa o pół szatni w tył. Wyjątek stanowił Akira wraz z Lili. Chyba rzeczywiście byli sobie przeznaczeni, jak twierdziła sama Lili, bo chłopak odepchnął ukochaną na tyle, by tylko ucierpiała jej obuta w glan stopa. Dziewczyna z piskiem bólu wyczołgała się spod ciężaru. Wokół już wirowały przepocone, ażurowe od działania moli ubrania pracownicze i prywatne, buty i dezodoranty łomotały o ściany, tynk tryskał na wszystkie strony. Kolejne rzędy szafek runęły na ziemię, odgradzając przetrwańców od poszkodowanych.       – Aki! – krzyknęła Lili i pociągnęła chłopaka za ręce.       Ten jęknął z bólu, powodowanego próbą poruszenia się. Lili z panice rozejrzała się za swoją rakietą tenisową, ale szybko odpuściła i zajęła się odpieraniem ataków własnym ciałem. Akira cierpiał teraz również psychicznie, widząc u...

Bardzo straszny sklep – część piąta

Obraz
Maja Baranowska-Karwacka Bardzo straszny sklep Część piąta      Cały rzekomy arsenał pracowniczego opancerzenia na zapleczu składał się z kopy obuwia BHP. Cała gromada mrocznych dzieciaków wyrzucała z siebie kolejno wiązanki w stronę ducha i nieznanej im strony, którą zajmował w sporze z gnijącym już w ściekach rozkawałkowanym Witoldem Panem.      Z takim sprzętem budzenie czy odsyłanie w zaświaty dusz zamordowanych przez metody Pana pracowników brzmiało jak żart. Akira – najmilszy i najbardziej ekstrawertyczny ze wszystkich – zgłosił się na ochotnika do negocjacji z duchem, cholera wie, gdzie ten teraz krążył. Towarzystwa dotrzymała mu niegrzesząca w przeciwieństwie do niego naiwnym optymizmem Ida. We dwójkę udali się ciemnymi, chłodnymi i pokrytymi pleśnią korytarzami na hale. Mijali nieliczne, dziwacznie oddalone od siebie drzwi biur. Być może mieli czego tam szukać – ale bynajmniej nie mieli ochoty. Dawnego podwładnego Pana Witolda znaleźli przy kasach....