Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2023

Wilczy Bilet – rozdział szesnasty

Obraz
       Content warning :   przemoc 16      Pamiętacie wymianę sms-ów Akiry z Wikingiem?      A przede wszystkim wiadomość o znalezieniu Czapkowskiego martwego?       Tym razem znaleziono Wikinga. W okolicach parku. Z odciętym brzuchem.     Akira w  pierwszym odruchu po usłyszeniu tej wiadomości od załamanej Lucynki pomyślał, że szczęśliwie już nie dorównuje świętej pamięci koledze bębnem.      Dziewczynę zmarłego kumpla pocieszał osobiście.      – Dlaczego on? – szlochała Lucynka. – Mieliśmy razem zamieszkać po maturze…      W Akirze coś pękło, a z jego ust popłynęła cała prawda. Lucyna Miłosz słuchała z opadłą szczęką. Kiedy Akira skończył i złapał wreszcie oddech, dziewczyna pochyliła głowę, jej długie czarne loki przysłoniły twarz. Jej dłonie zadrżały.      – Chcę go pomścić – oświadczyła.      Akira nie widział lepszego ...

Wilczy Bilet – rozdział piętnasty

Obraz
    Content warning : przemoc 15      Tatko i luba sprowadzali ciemne chmury nad Akirę od czasu sromotnej porażki w ostatecznych konfrontacjach. Odbieranie przez tę drugą telefonów stanowiło rzadkość. A jeśli już podniosła słuchawkę, to nadąsana.      – Czułam, jak kopie – syknęła któregoś razu. – Byłoby szkoda, gdybyś nie mógł czuć tego razem ze mną.      Po tym wyznaniu nastąpiła cisza. Długa i kwaśna. Spanikowany Akira ledwo odważył się pożegnać i rozłączyć. Dopiero potem sobie przypomniał, że ich przyszły potomek nadal ma w sobie więcej z czerwonego gluta, niż miniaturowego człowieka zdolnego do zadawania kopnięć. Wieczór spędził z paczką chipsów krewetkowych. Smażonych. Na. Głębokim. Ambrozja.      Paradoksalnie to Lili była osobą, przed którą miał możliwość się wykrzyczeć. Z tym, że obecnie zachowywała się jak wyprana z myśli członkini sekty. A burza hormonów nie ułatwiała wyciśnięcia z tej pokrętnej relacji cho...

Wilczy Bilet - rozdział czternasty

Obraz
     Content Warning: przemoc, używki 14           Partia scrabble piękniejsza niż miłość z filmu rozciągnęła się Akirze i Idzie na trzy kolejne wieczory.      Ile czasu już byli uciekinierami? Nie mieli pojęcia. Dwójka chichotała jak na rauszu, mimo popijania piwa bezalkoholowego, a litery układały się w głupawkogenne słowa. Za oknem w drewnianej ramie prószył śnieg, przywodząc na myśl powidok Świąt. Obydwoje owinęli się z racji mrozu swetrami razy pięć, a cieszyli się jak głupki.      – Omnipotentny – parsknęła śmiechem Ida na widok swego opus magnum na planszy.      Akira, dławiąc rechot, ukrył twarz w dłoniach.      – Cóż, omn-impotent to na pewno nie ja – pokusił się o autoironię.      Całości rozczulającej sceny rodem ze świątecznego kina familijnego dopełniało to, co zostało z tegorocznej choinki w kącie.      Ida była dumn...