Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2023

Lubię mieć grzywkę, bo mi nie pasuje

Obraz
  DAWNO, DAWNO TEMU   Po farbę – w kolorze rudym – sięgnęłam po raz pierwszy na studiach, bardziej z chęci posiadania tego konkretnego koloru na głowie, niż potrzeby tuszowania czegokolwiek. Swój naturalny kolor lubiłam od zawsze. Przeszedł on od dziecka opisaną już wyżej drogę stopniowo ciemniejącego wraz z wiekiem złocistego blondu. Obecnie jest jak poddany desaturacji brąz. Przeszłam przez różne kolory, od czerwieni fioletu i róży, aż po powyższy rudy, jasny blond czy brąz.       Czy moje naturalki byłby fajniejsze, gdyby stały się nasyconym brązem z ciepłym połyskiem? Dla mnie niekoniecznie, mimo wcześniejszego  przejścia etapu farbowania na brąz. Doszłam do wniosku, że wszystko w świecie wizualnym – w tym beauty – musi opierać się na mocnym kontraście. Owszem, nasze spojrzenia w pierwszej kolejności skupiają takie właśnie zestawienia – czy jednak warto stawiać tak wysoko kwestię ilości osób, którym się spodobamy? Niejako od ich uznania uzależniać ...

Wilczy Bilet - rozdział trzynasty

Obraz
Content Warning: seks, przemoc 13      – Panie Jasiek!      Jasiek Czapkowski wszędzie rozpoznałby ten głos, mimo, że to z przewodniczącą drużyny cheerleaderek miał częstszy i lepszy kontakt, a nie z kimkolwiek z samej wspomnianej grupy.      Cheerleading. Uch. To nawet nie sport. Nauczyciel wziął głęboki wdech i próbował ukryć się głębiej w ciasnej kanciapie wuefistów. Bezskutecznie. Tylko wylał kawę na nowy biały dres.      W yrzucił z siebie cichą wiązankę. Urwał, czując się obserwowany.      – Tak, Granat? – Posłał Wanesie blady uśmiech.      – Kojarzy pan to zdjęcie? – zamachała mu przed twarzą telefonem, prawie uszkadzając zarówno urządzenie, jak i powierzchowność wuefisty.      Otarłszy pot chwilowej zgrozy, Czapkowski przyjrzał się pikselozie, rozpoznając w niej po chwili siebie. I Nadię Kozłowską z pierwszej licealnej, to jest wspomnianą kapitan cheerleaderek. Zostali uchwyc...

Kochany Pamiętniczku, jestem Ambiwertyczką

Obraz
    Opowiem wam historię pewnych niedoborów i tymczasowych nadwyżek, czyli prywatę czas zacząć.       Rzecz dotyczy umiejętności towarzyskich, talentu do tak zwanego bywania. A dziś skupimy się na poruszonym jakiś czas temu temacie alternatywnie i inspirująco ubranych ludzi. A zwłaszcza na niedawnej sytuacji, która natchnęła mnie do stworzenia towarzyszącego tejże opowieści komiksu.      Dawno dawno temu, byłam introwertyczką, tą   –  zdaniem nauczycieli    –  zamkniętą w sobie. Zarzut, jaki słyszałam stanowiła konieczność otwarcia się. Proste? Proste. To, co wydarzyło się w środku gimnazjum (tak, to te zamierzchłe czasy, estetyka Y2K itd; tu wstaw dowcip o trzydziestoletnich pękających plecach i kruszących się kolanach) wolę nazywać znalezieniem odwagi. To wydarzenie oczywiście nie zakończyło ostatecznie mojego problemu, a ułatwiło mój character development , choć nie bez wzlotów i upadków. Jednym słowem,...