Studniówka – furaczowy sen
Maja Baranowska-Karwacka Studniówka Poniższe opowiadanie jest owocem snu i nigdy nie miało mieć sensu. – Całe życie na to czekałam – powiedziałam i nie potrzeba było nawet chwili, by twarz bolała mnie od uśmiechu. Lena skinęła mi głową, a nasze spojrzenia spotkały się niczym u osób, które uległy świątecznemu urokowi jemioły. Tyle że to nie były święta, a na nas nie działało zaklęcie tego chwasta. W końcu byłyśmy dwójką antropomorficznych lisów, a nie ludzi. – Chodźmy – potwierdziła mój entuzjazm Lena i wkroczyłyśmy na salę jej liceum, a ta impreza od razu stała się naszą. Miałyśmy rozpierdolić ten bal. Od razu przeszłyśmy do rzeczy i rozpoczęłyśmy dwuosobowe pogo. Po powaleniu kilku uczestników na ziemię, w poważaniu mając ich uwagi, przybiłyśmy piątkę. – Pierdol się! – zakrzyknęła gniewnie jedna ze studniówkowiczek, ale jej pokryta szczodrze lakierem fryzura chrupnęła pod moim glanem, co odebrało dziewczynie wcześniejszy animusz. Zatańczyłyśmy na jej urod...