Wilczy Bilet – rozdział osiemnasty
Content warning: przemoc
18
Akira popatrzył przez mgłę na tak bliską mu, półprzytomną Idę i na całkowicie już martwego intelektualnie ojca. Po chwili ból wzrósł, a Akira piekącymi oczami dostrzegł nadciągającą resztkami sił przyjaciółkę. Ta, warcząc głucho, pokazała mu kciuki w górę, mimo wielkiej plamy krwi na piersiach.
– Ida – wyszlochał chłopak. – Błagam, zost...
Dziewczyna, ogarnięta szałem i adrenaliną, zignorowała go całkowicie i z dzikim skowytem rzuciła się Nadii do paskudnego, wyszczerzonego pyska.
W tym momencie eksplodowała.
Przez izbę rozniosły się krwawe strzępy, kawałki czarnej sukienki i brązowe włosy z czerwonymi końcami, a za nimi poszybowały śmierdzące siarką kozie szczątki. Krew zrosiła rozdarty śnieżnobiały uniform cheerleaderski Nadii pod ścianą. Wielki łeb demonicznej kozy zakończył trasę na zaryglowanych przez ciocię Bożenkę drzwiach, roznosząc je w drzazgi.
Krwawy pył wreszcie opadł jak ostatnie płatki śniegu po zamieci, przywracając Janikom widoczność. Ich oczom ukazał się rosły, brunatny wilk. Akira doskonale wiedział, co to oznaczało.
– AAAAAAAAAA!!! – ryknął w sufit, z którego niczym serpentyny zwieszały się wnętrzności obu koleżanek ze szkoły. – Chryste, IDA!!!
Ktoś złapał go za rękaw.
– Ida – wyszlochał chłopak. – Błagam, zost...
Dziewczyna, ogarnięta szałem i adrenaliną, zignorowała go całkowicie i z dzikim skowytem rzuciła się Nadii do paskudnego, wyszczerzonego pyska.
W tym momencie eksplodowała.
*
Przez izbę rozniosły się krwawe strzępy, kawałki czarnej sukienki i brązowe włosy z czerwonymi końcami, a za nimi poszybowały śmierdzące siarką kozie szczątki. Krew zrosiła rozdarty śnieżnobiały uniform cheerleaderski Nadii pod ścianą. Wielki łeb demonicznej kozy zakończył trasę na zaryglowanych przez ciocię Bożenkę drzwiach, roznosząc je w drzazgi.
Krwawy pył wreszcie opadł jak ostatnie płatki śniegu po zamieci, przywracając Janikom widoczność. Ich oczom ukazał się rosły, brunatny wilk. Akira doskonale wiedział, co to oznaczało.
– AAAAAAAAAA!!! – ryknął w sufit, z którego niczym serpentyny zwieszały się wnętrzności obu koleżanek ze szkoły. – Chryste, IDA!!!
Ktoś złapał go za rękaw.
Akira nawet tego nie zarejestrował. Nie był w stanie. Kołysał się, skulony, na uwalonej krwią i szczątkami podłodze i wył obłąkańczo, nie odrywając wzroku od sufitu i trzymając się za włosy tak kurczowo, jakby miała mu zaraz odpaść głowa. Przytomność przywrócił mu dopiero lep na twarz. Znajomy co do jednego odcisku palca.
– Spieprzamy stąd! – syknął ojciec, który, niespodzianka, odzyskał świadomość po wybuchu.
Zszokowany Akira spojrzał na niego pustym wzrokiem i opuścił ręce. Obie garście miał pełne długich, czarnych włosów, zwisających jak łodygi przywiędłych, żałobnych róż.
Kilka strzałów z liścia i potrząśnięć dalej obu Janików wystrzeliło z chatki w ciemny las, który swoją drogą pochłonął wezwane wilki chyba chwilę po wybuchu.
Pędzili przez las, blokowiska, ulice pełne nieświadomych istnienia krwawych czarów i odwróconych wilkołaków ludzi. Akira poniekąd sam czuł się nieświadomy tego wszystkiego. Jak gdyby to wszystko był tylko koszmarny sen, który pamięta jak przez mgłę.
Dotarli z ojcem do domu tak szybko, jak nigdy. Akira stał i patrzył, jak roztrzęsiony ojciec gorączkowo sięga po klucze i ma poważny problem z trafieniem do zamka.
– Tato, ja pomogę – powiedział bez zastanowienia.
Władek Janik wręczył mu klucze. Chłopak, sam nie wiedząc, skąd ta fala spokoju, otworzył.
– Wszystko będzie dobrze, tato. – Słowa płynęły gładko z jego ust.
Być może powinien przyjąć z radością ten stan duszy. Prawda, u Nadii, czymkolwiek była, chciał napluć ojcu w twarz. Ale kto by nie chciał w jego poprzedniej sytuacji? Obecnie wyglądało na to, że być może znajdą nić porozumienia. I nie ma, że nie. Akira przeczuwał, że jest i że będzie dobrze. Wszak wraz ze świętej pamięci Idą uratowali mu życie. Chłopak nie widział opcji innej niż rozejm. Ach, Ida… Gdyby to widziała...
– Tatku, siadaj. Zrobię nam meliskę – zaproponował Akira.
Zszokowany Akira spojrzał na niego pustym wzrokiem i opuścił ręce. Obie garście miał pełne długich, czarnych włosów, zwisających jak łodygi przywiędłych, żałobnych róż.
*
Pędzili przez las, blokowiska, ulice pełne nieświadomych istnienia krwawych czarów i odwróconych wilkołaków ludzi. Akira poniekąd sam czuł się nieświadomy tego wszystkiego. Jak gdyby to wszystko był tylko koszmarny sen, który pamięta jak przez mgłę.
Dotarli z ojcem do domu tak szybko, jak nigdy. Akira stał i patrzył, jak roztrzęsiony ojciec gorączkowo sięga po klucze i ma poważny problem z trafieniem do zamka.
– Tato, ja pomogę – powiedział bez zastanowienia.
Władek Janik wręczył mu klucze. Chłopak, sam nie wiedząc, skąd ta fala spokoju, otworzył.
– Wszystko będzie dobrze, tato. – Słowa płynęły gładko z jego ust.
Być może powinien przyjąć z radością ten stan duszy. Prawda, u Nadii, czymkolwiek była, chciał napluć ojcu w twarz. Ale kto by nie chciał w jego poprzedniej sytuacji? Obecnie wyglądało na to, że być może znajdą nić porozumienia. I nie ma, że nie. Akira przeczuwał, że jest i że będzie dobrze. Wszak wraz ze świętej pamięci Idą uratowali mu życie. Chłopak nie widział opcji innej niż rozejm. Ach, Ida… Gdyby to widziała...
– Tatku, siadaj. Zrobię nam meliskę – zaproponował Akira.
Ojciec opadł z cichym "puff" w fotel przy stoliku do kawy. Najwyraźniej potrzebował chwili na przetworzenie nadmiaru wrażeń.
– Chyba, że chcesz coś mocniejszego – kontynuował niestrudzenie chłopak. – Nie zdziwiłbym się. Sam idę po tabsy na uspokojenie.
Brak odpowiedzi. Zwarcie systemu.
– Chyba, że chcesz coś mocniejszego – kontynuował niestrudzenie chłopak. – Nie zdziwiłbym się. Sam idę po tabsy na uspokojenie.
Brak odpowiedzi. Zwarcie systemu.
Akira, bliski wzruszenia ramionami, skierował swoje kroki do apteczki w kuchni. I od razu pożałował chwili słabości – po rąbnięciu czołem o kant stołu. Chłopak krzyknął i najpierw zobaczył gwiazdy, a potem zmrużył zalane krwią oko. Sekundę później już słuchał ryku trzymającego go za włosy ojca, że jest taki, sraki, standard; a poza tym, że puszczał się z Idą, a ledwie zrobił dziecko innej, hehe, dobrze, że Ida zdechła, Liliankę pewnie też to czeka, jak się dowie.
Kilka lat temu Akira pozwolił sobie wejść na głowę po raz pierwszy, wraz początkami wahań osobowości starego. Teraz rzeczoną głową potrząsnął bez chwili zastanowienia. Cios, odskok, blok, kopnięcie. Może i bez glanów, bo po zawitaniu na starych śmieciach zdjął buty jak człowiek; niemniej dało radę.
Kilka lat temu Akira pozwolił sobie wejść na głowę po raz pierwszy, wraz początkami wahań osobowości starego. Teraz rzeczoną głową potrząsnął bez chwili zastanowienia. Cios, odskok, blok, kopnięcie. Może i bez glanów, bo po zawitaniu na starych śmieciach zdjął buty jak człowiek; niemniej dało radę.
Albo i nie – bo ojciec skorzystał z nadal gnębiącej go nadwagi (pod tym względem obecnie miał przewagę nad szczuplejszym niż wcześniej synem) i powalił Akirę na ziemię niczym zawodnik sumo.
– Nie mogę… oddychać! – zaskrzeczał chłopak, przygnieciony brzuchem i zalany krwią z rozcięcia na czole.
Ta chwilowa porażka nie dawała mu spokoju. Dla kontynuacji duchowego pojednania z samym sobą i resztą świata (wykluczając właściciela brzucha), zatopił zęby w dłoni ojca. Jak przewidywał, stary desperacko wyszarpnął rękę, bonusowo zostawiając jej skrawek w ustach syna. Chłopak wydarł się spod cielska histeryzującego ojca, a przy okazji splunął jego kawałkiem. Wyglądało na to, że dalej pójdzie już z górki, gdy Akira wystrzelił przed siebie, żeby wyrwać się z domu.
Ta chwilowa porażka nie dawała mu spokoju. Dla kontynuacji duchowego pojednania z samym sobą i resztą świata (wykluczając właściciela brzucha), zatopił zęby w dłoni ojca. Jak przewidywał, stary desperacko wyszarpnął rękę, bonusowo zostawiając jej skrawek w ustach syna. Chłopak wydarł się spod cielska histeryzującego ojca, a przy okazji splunął jego kawałkiem. Wyglądało na to, że dalej pójdzie już z górki, gdy Akira wystrzelił przed siebie, żeby wyrwać się z domu.
Niestety, wystarczył ułamek sekundy, by wszystko spieprzyć. To, że Władek Janik roztkliwiał się nad brakującym ułamkiem ciała, nie oznaczało, że stracił refleks i huśtawki nastrojów tak zaawansowane, że z turlania się po podłodze w stanie niemal agonalnym potrafił przeskoczyć w zimną furię. Ojciec z perfekcyjną precyzją psychopaty pchnął nogą przyprószony krwią stół na Akirę, posyłając syna na ziemię. Potem wykręcił mu ręce i ostatecznie przygwoździł do podłogi odwłokiem. Całość uwieńczył telefonem na pogotowie.
Potem wydarzyło się dużo. O wiele za dużo. Akira zapamiętał tylko rozpaczliwe próby zrzucenia z siebie wstrętnego dziada, którego jakby przykleiło do jego pleców. Następni byli ratownicy medyczni, tak dziarscy, że ich łomot w drzwi niemal wyrwał je z zawiasów.
Krzyki, podejścia do wytłumaczenia sytuacji, dwa pokolenia Janików w wielkim starciu w kategorii darcia ryja, smutna parodia "Familiady". Próby ostrzeżenia przed wielkim wilkiem, który najpewniej opuścił już las, rozpoczynając żniwa w Miasteczku, i wyjaśnienia całej sytuacji. Nieumarli, demony, Nadia Kozłowska zamieniona w kozła czy cholera wie, co. Zagrożeni są wszyscy.
W połowie wyjaśnień dwaj medyczni goryle w akcie wdzięczności za ostrzeżenie pochwycili chłopaka, a trzeci zaserwował mu zastrzyk. Akira przegrał. Potem świat przysłoniła czerń.
Potem wydarzyło się dużo. O wiele za dużo. Akira zapamiętał tylko rozpaczliwe próby zrzucenia z siebie wstrętnego dziada, którego jakby przykleiło do jego pleców. Następni byli ratownicy medyczni, tak dziarscy, że ich łomot w drzwi niemal wyrwał je z zawiasów.
Krzyki, podejścia do wytłumaczenia sytuacji, dwa pokolenia Janików w wielkim starciu w kategorii darcia ryja, smutna parodia "Familiady". Próby ostrzeżenia przed wielkim wilkiem, który najpewniej opuścił już las, rozpoczynając żniwa w Miasteczku, i wyjaśnienia całej sytuacji. Nieumarli, demony, Nadia Kozłowska zamieniona w kozła czy cholera wie, co. Zagrożeni są wszyscy.
W połowie wyjaśnień dwaj medyczni goryle w akcie wdzięczności za ostrzeżenie pochwycili chłopaka, a trzeci zaserwował mu zastrzyk. Akira przegrał. Potem świat przysłoniła czerń.

Komentarze
Prześlij komentarz