Wilczy Bilet: Po prostu idź rysować, Lili - krótka historia bonusowa
Miało być podsumowanie Witchtobera, ale poległam po czterech rysunkach. Wpadłam jednak na pomysł napisania króciutkiego tekstu przynajmniej do pierwszego z nich. Ten prezentowany dzisiaj jest odpowiedzią na temat Pentagram. Ot, malutki literacki freestyle, mimo to mam nadzieję, że dzisiejsza mała scenka rodzajowa z życia metalowego trio Wilczego Biletu przypadnie Wam do gustu. Po lekturze zapraszam do podzielenia się wrażeniami w komentarzu, pozdro!
Po prostu idź rysować, Lili
Wielki lizak prawie wylądował w oku Idy. Kiedy Lili odsunęła się, nie przestając podskakiwać jak zepsuty diabeł z pudełka, Ida zobaczyła, o co tyle zachodu. Lizak Lili był kolorze lilii (trzymajcie moje zerwane boki, bo się wykrwawię), a czarnym lukrem idealnie wpisano w jego okrąg pentagram. Zza głowy Lili wyrosła druga – należąca do Akiry. Następne były macki, to jest jego ramiona, które oplotły jej talię. Dzieło zwieńczył buziak w czubek głowy Lili.
Idzie chciało się rzygać. Bynajmniej nie z racji własnej egzystencji, w której nawet nie zasługiwała na czyjekolwiek względy. Powodu nie stanowiła również pełnia, od której minęło już parę dni.
Przyczyną była nadchodząca lekcja religii. Tę Ida miała jak zawsze spędzić znudzona w bibliotece, jak przystało na nastoletnią ateistkę, która po ciężkich bojach z opiekunami wywalczyła sobie święty niczym rzeczony przedmiot kwestie spokój. A zapas książek do czytania nieubłaganie się kończył. Chyba, że Ida nagle odkryłaby w sobie zainteresowanie lekturami szkolnymi albo biografiami starych ludzi.
Akira z kolei na lekcję się wybierał, co pociągało za sobą konsekwencje w Lili w tej samej ławce. Idę nawet cieszyła obecność samej siebie przez najbliższe czterdzieści pięć minut.
– Rodzice w końcu pozwolili mi nie iść na religię – odezwała się dumna jak paw Lili. – Zawsze więcej czasu na szkice.
SZLAG, Ida miała ochotę walnąć głową w ścianę. Czy Lili nie deklarowała się jako deistka? To musiało oznaczać, iż uznawała jakąkolwiek siłę wyższą.
– To pewnie sobie porysujesz w sali od plastyki? – mruknęła Ida.
Euforia jej rozmówczyni została gwałtownie spopielona przez smutną prawdę – którą Lili nie omieszkała podzielić się z Idą:
– Pani Kotewicz nie ma teraz dyżuru.
Lili jako ulubienica pani Kotewicz miała możliwość korzystania z sali na specjalnych zasadach, pod warunkiem, że nauczycielka znajdowała się w pobliżu. Ida długo nie myślała.
– Zmieniłam zdanie – powiedziała – dziś pogadam z Pasternakiem o tym, dlaczego nie powinien forsować zakazów tego, co miłe i nie krzywdzi nikogo.
Akira pokazał zęby w uśmiechu.
– Fajnie, że dziś z nami będziesz! – Ida była niemal pewna, że kumpel podskoczy ze szczęścia.
Z kolei nad Lili krążyły już ciemne chmury.
– To ja idę do biblioteki – warknęła i oddaliła się, tym razem szczędząc Akirze i Idzie podziwiania kolejnego focha.
Zdaniem Idy jedyną wadę nieobecności Lili na katechezie stanowiło to, że dyskusja na temat lizaka w kształcie pentagramu mogła dodać dzisiejszej lekcji dodatkowej pikanterii.

Komentarze
Prześlij komentarz